Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Zbrodnia doskonała ponoć nie istnieje, a im dłużej przestępca działa, tym bardziej pewny siebie się staje, a co za tym idzie – tym bardziej nieostrożny. Ale są przestępcy, których tożsamości nigdy nie ustalono. Oczywiście, w grę wchodzić może błąd w śledztwie, ale też trzeba zakładać, że chodzi tu o jednostki nie tyle zdegenerowane, zwyrodniałe, co genialne, które umiejętność planowania i myślenia strategicznego doprowadziły do perfekcji. To sprawia, że są niemal bezkarne w swoim działaniu i ... tym bardziej przerażające.
Taki właśnie jest Piotr Langer, zwyrodnialec, który nie cofnie się przed niczym, by zachować władzę. Tylko przypadek sprawił, że został on złapany, choć można odnieść wrażenie, że i w tej sytuacji triumfuje. Zapewne ma jakiś plan, zaraz wyciągnie przysłowiowego „królika z kapelusza”, choć Siarka i Pader mają nadzieję, że tym razem uda im się doprowadzić do jego skazania zanim potwór coś wymyśli. Nie wiedzą jednak, że jednostka taka jak Langer, zawsze będzie o krok (albo i całe kilometry) przed nimi. Przekonają się o tym boleśnie już na początku, rozprawy, kiedy to pod budynek sądu zostają podrzucone okaleczone zwłoki, pozbawione oczodołów. Dzieje się to na oczach policji i tłumu fanów Langera, co wskazuje, że i ta osoba czuje się bezkarna i stojąca ponad prawem. Rozprawa zostaje przerwana, a widząc zwłoki Siarka i Pader przewidują dalsze kłopoty, bowiem martwa kobieta została pozbawiona nie tylko oczodołów, ale i innych organów, a to wskazuje na robotę innego sadystycznego, i równie nieuchwytnego przestępcy – Ozyrysa. Taki przydomek nadała mu prasa, a on skwapliwie z tego skorzystał, dodając do swoich przestępstw elementy egipskie.
Czy Ozyrys podrzucając zwłoki tam, gdzie odbywała się rozprawa Langera miał ukryty cel? Czy to możliwe, by dwóch najgroźniejszych przestępców, genialnych wręcz w swoim działaniu, zwarło szyki? A jeśli tak, to czy istnieje jakakolwiek siła, która będzie w stanie ich powstrzymać, przed sianiem śmierci? Na to pytanie odpowiedzi będziemy poszukiwać w kolejnym tomie serii Langer autorstwa Remigiusza Mroza. Trzecia część zatytułowana „Ozyrys”, zdecydowanie zasługuje na miano najlepszej nie tylko z serii, ale wśród wszystkich książek pisarza. Jeszcze nigdy morderca nie był tak bezkarny i niebezpieczny, a śledczy tak bezradni. To sprawia, że opublikowaną nakładem wydawnictwa Czwarta Strona powieść czyta się jednym tchem pochłaniając łapczywie kolejne strony i dając się zwodzić zarówno Langerowi, jak i Ozyrysowi.
W książce pojawiają się znani nam bohaterowie, zarówno Siarka i Pader, jak i Nina Pokora, agentka CBŚP, która po uwolnieniu walczy z traumą, która znacząco ogranicza jej możliwość funkcjonowania. Pader znajdując się pomiędzy dwoma kobietami stara się zapanować nad poczuciem winy i pokusą, skupiając się na przewidywaniu kolejnych kroków Ozyrysa, a jednocześnie na wsadzeniu Langera za kratki. Jednak tego, co szykują jemu i Siarce obaj, nikt się nie spodziewał. Wydarzenia wyreżyserowane przez Langera mają w sobie nie tylko teatralność i rozmach, ale i przebłysk geniuszu. A to wystarczy, żeby upokorzyć nie tylko duet oskarżycieli, ale również cały wymiar sprawiedliwości. Jak potoczą się wydarzenia? Wystarczy powiedzieć, że książka jest pełna spektakularnych zwrotów akcji i ślepych zaułków, my zaś – podobnie jak reszta Polski – dajemy się wodzić za nos. Złożonej fabule i tym zwrotom akcji towarzyszą doskonale wykreowani bohaterowie, ze swoimi rozterkami, wątpliwościami, a także ukrytymi motywami działania. Poza tymi wymienionymi, pojawia się na przykład psychoterapeuta Niny, który ma do odegrania ważną rolę, dość niejednoznaczną, a także pewien obrońca, dorównujący Chyłce pewnością siebie, choć działający w zupełnie innym stylu. Jak zakończy się książka, zobaczcie sami i przygotujcie się na moc zaskoczeń!
*współpraca recenzencka*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz